projekt koła miłośników
ziemi bukowińskiej w berdiańsku na ukrainie południowo - wschodniej
pod patronatem towarzystwa

Między Jastrowiem a Piłą. 23 MFF "Bukowińske Spotkania"

" " 17.07.2012

Już po raz 23 zjechali do Jastrowia a także do Piły uczestnicy Międzynarodowego Festiwalu Folklorystycznego „Bukowińskie Spotkania“. Tym razem Festiwal nie odbył się tradycyjnie w okresie tzw. długiego weekendu przed i po Bożym Ciele, ale w dniach 19-24 czerwca.

Prezentacje zespołów na scenie amfiteatru w Jastrowiu odbywały się od wtorku 19 czerwca do piątku 22 czerwca a w pobliskiej Pile- siedzibie czołowego organizatora Festiwalu czyli Pilskiego Domu Kultury- od piątku do niedzieli 24 czerwca.

W tym roku na scenach Jastrowia i Piły wystąpiły 2 zespoły ze Słowacji (w tym jedna kapela), 4 zespoły z Ukrainy (w tym 2 polonijne), 1 zespół z Węgier, 4 zespoły z Rumunii (w tym 1 polonijny), 1 zespół z Bośni- Hercegowiny, 11 zespołów z Polski.

Kiedy tradycyjnie- jak od wielu lat- przyjechałem do Jastrowia w środę około godziny 16.00 pociągiem z Krakowa przez Wrocław i Poznań, po raz pierwszy od wielu lat niespodziewanie powitał mnie deszcz. Od razu jako stały bywalec Festiwalu zacząłem się martwić o przebieg wieczornego korowodu ulicami malowniczego Jastrowia, ale na szczęście szybko przestało padać. Korowód jednak się udał - może nie do końca bez deszczu, tradycyjnie rozpoczęty przez zespoły złożone z jastrowieckich emigrantów bukowińskich i ich potomków. Występy w Jastrowiu zaczęły się zresztą juz dzień wcześniej, i to przy znakomitej pogodzie a na scenie miejscowego amfiteatru wystąpiły „Dziordanki“ z Jastrowia, Pramen ze Słowacji, Perlyna z Ukrainy, Cikoi Szekely Nepdalkor z Węgier i Trandafirul z Rumunii.

" "

Ale to zawsze w środę na scenie Jastrowia rozbrzmiewa oficjalny hymn Bukowińskich Spotkań, czyli nostalgiczna i dostojna pieśn: Buki, moje buki, już mi nie szumicie... I tak naprawdę to jest dopiero symboliczny początek kolejnego święta Bukoiwny w Polsce.

Pomijając na razie przedstawicieli z samej Bukowiny, warto zwrócić uwagę na dwie społeczności związane z Festiwalem. Po pierwsze Słowacy. Wydaje się, że występujący na tegorocznym Festiwalu reprezentanci Słowacji, a głównie dziewczęta z Turczańskich Teplic, a więc okolic, gdzie po zakończeniu drugiej wojny światowej trafiła grupa rodzin z Pojana Mikuli, już trwale wpisały się w Bukowińskie Spotkania, podobnie jak edycja Festiwalu na Słowacji w ostatni weekend sierpnia. Choć ich folklor nie jest bezpośrednio związany z Bukowiną, to jednak reprezentuje Karpaty i górali, a więc znane także na pograniczu ukraińsko-rumuńskim elementy etnograficzne. Poza tym, członkowie słowackich zespołów pochodzą najczęściej z górskich miejscowowści, także z pogranicza z Polską, skąd wywodzą się polscy górale na Bukowinie. Kierownicy zespołów starają się motywować młodzież do zbierania starych pieśni i tańców. Jeśli ta praca wśród Słowaków będzie kontynuowana pozwoli to być może na dokonanie porównań z folklorem bukowińskim i stworzy szanse na odnalezienie wspólnych korzeni. A to, co ludzi łączy jest przecież najważniejsze.

" "

Druga grupa uczestników, która wśród polskich obserwatorów Festiwalu zwraca na siebie coraz większą uwagę to nasi rodacy z Bośni-Hercegowiny. Ich nieduży liczebnie zespół wokalny „Mak” wywodzi się z potomków emigrantów bukowińskich, którzy w latach 1896-1905 wędrowali z Pojany Mikuli, Pleszy i Nowego Sołońca do Bośni, korzystając z dogodnych warunków ofiarowanych przez władze austriackie. Osiedlili się tam Drozdki, Najdki, Juraszki, Buganiki, Kuczaki, Syguty. Sam zespół „Mak” pochodzi z bośniackiej miejscowości Čelinovac. Nie wszyscy wyjechali po wojnie do Polski. Być może u członków tej zapomnianej przez wiele lat polskiej wspólnoty, którzy dopiero od dwóch lat goszczą na Bukowińskich Spotkaniach uda się odnaleźć stare zwyczaje i folklor Polaków z Bukowiny z początku XX wieku, który na Bukowinie jest coraz bardziej zapominany.

W Polsce ludzie pasjonujący się folklorem bukowińskim, oprócz pieśni i tańców zespołów polskich obu części Bukowiny i z okolic Dzierżoniowa, Złotnika, Strzegomia, Koźlic, Brzeźnicy czy Zielonej Góry, uwielbiają oglądać taneczne popisy Rumunów oraz słuchać czyste, mocne pieśni Ukraińców. W Jastrowiu było jedno i drugie. Szybsze i bardziej skoczne od tańców polskich górali tańce rumuńskie w wykonaniu Trandafirul z Calafindesti, Florile Bucovinei z Radowiec i Codrisola z Dornesti jak zawsze zachwycały, a uderzające niczym dzwon pieśni „Perlyny” z Czerniowiec i „Ruty” z Waszkowiec niosły sie echem po całym Jastrowiu. W takich momentach można tylko zazdrościć Ukraińcom i współczuć Polakom, którzy uchodzą za najmniej rozśpiewany naród słowiański na świecie.

" "

Bardzo ciekawym zabiegiem organizatorów Festiwalu były występy na spacerowej promenadzie w Pile, gdzie przy pięknej pogodzie bogactwo Bulkowiny mieli szansę podziwiać mieszkańcy miasta. Można powiedzieć, że była to dla nich ezgotyka. Jeśli jednak przyjrzymy się korzeniom mieszkańców Piły, okazuje się, że w większości przybyli oni do tego mista po drugiej wojnie światowej. Stąd egzotyka ta była tylko pozorna. Większość mieszkańców, podobnie jak w Jastrowiu wywodzi się bowiem z terenów dawnej Polski wschodniej, i żyła w wielokulturowości i wieloetniczności, w jakiej obecnie nadal żyją Bukowińczycy. Oklaski widzów nagradzające występy uczestników Festiwalu świadczyły, że przeniesiony jakby żywcem do współczesnej Piły dawny świat dzieciństwa i młodości został przez jej mieszkańców zaakceptowany. Powodzeniem cieszył się również kolejny kulturalny eksperyment organizatorów, czyli odegrane przez uczestników Festiwalu na ulicach Piły Bukowińskie Wesele.

Krzysztof Nowak

" "