projekt koła miłośników
ziemi bukowińskiej w berdiańsku na ukrainie południowo - wschodniej
pod patronatem towarzystwa

Utracona mała ojczyzna

" " 09.02.2014

Rozmowa z Luzianem Geierem - przedstawicielem Bukowina-Instytut z Augsburga i redaktorem:„Der Südostdeutsche”

+ Jest Pan współautorem wystawy „Przesiedlenia Niemców z Bukowiny w 1940 roku w kontekście europejskim.
Tak. Koncepcję i tekst stworzył dr Ortfried Kotzian, a powstawała w naszym instytucie w 2000 roku. Teraz, wraz z panem prezydentem Piły - Piotrem Głowskim, przypadł mnie zaszczyt otwarcia tej ekspozycji. Tutejsze Regionalne Centrum Kultury przy wsparciu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej wydało wartościową broszurę przedstawiającą w języku polskim i niemieckim (choć skrótowo) problematykę Bukowiny, jej demografii i przesiedleń. Przesiedlenia nieobce są też obecnym mieszkańcom tego miasta i okolic.

+ Właśnie, już we wstępie czytamy sentencję: „Ludzie mają jedną małą ojczyznę. Małą ojczyzną ludzi, o których opowiada ta wystawa była Bukowina.”
Ja, urodziłem się w Rumunii (Banat) i tam studiowałem dwa kierunki nauki przyrodnicze i dziennikarstwo. Od 1984 roku współpracowałem z „Tageszeitung” i zajmowałem się problematyką mniejszości niemieckiej w Rumunii, w Siedmiogrodzie i na Bukowinie. I tak się zaczęło ... Przed przyjazdem do Piły rozmawiałem z najstarszym -105. letnim Bukowińczykiem i zastanawialiśmy się nad tym – dlaczego obecnie młodzież mało interesuje się historią, a jedynie otaczającą rzeczywistością. Starsze pokolenie jest bogatsze w doświadczenia i przeżycia emocjonalne. No, bo gdzie można znaleźć tę małą ojczyznę po wysiedleniach? Jak się znaleźć w nowym środowisku, otoczeniu? Zdarzały się takie sytuacje, że wysiedlani z Bukowiny Niemcy zajmowali domy, gdzie w piecach palił się jeszcze ogień, a trzy godziny wcześniej wysiedlono stamtąd Polaków… Wielu z nich mówiło też po polsku, bo Bukowinę przed wojną zamieszkiwało wiele nacji: Rumuni, Ukraińcy, Niemcy, Żydzi, Polacy, Węgrzy, Rosjanie i inni. Wielonarodowość i wielokulturowość! Fenomenem tego miejsca było to, że najpierw było się Bukowińczykiem, a dopiero potem – Polakiem, Niemcem, Żydem … Żadna grupa etniczna wyraziście nie dominowała. Była współpraca. Nawet w parlamencie! Protokoły sporządzano w językach narodowych. Ludzie żyli zgodnie! Obecnie, struktura narodowościowa uległa zmianie. Nie tylko ona. Nie bez powodu też, to miejsce - nazywa się „Szwajcarią Wschodu”.
Wracając … - wielu przypuszczało, że trafi w głąb Rzeszy, a nie na wcielone obszary wschodnie, na tereny Gdańsk-Prusy Zachodnie, Kraj Warty czy na Wschodni Górny Śląsk. Dwadzieścia rodzin trafiło do Jastrowia, wiele innych na południe od Zielonej Góry, po Lubań, Zbylutów, Piławę Dolną, Strzegomiany ... Ci co odmówili trafiali do Dachau. Wtedy - było dużo ideologii, propagandy; co innego obiecano, a co innego realizowano! O tym mówi wystawa. Czynimy starania, aby trafiła ona też na Węgry, a może i do Zielonej Góry.

" "

+ Gdzie dziś - w Niemczech, są największe skupiska Bukowińczyków?
W okolicach Stuttgartu, w Salzgitter, Darmstadt, w pobliżu Drezna i oczywiście w Augsburgu i w okolicach. Działa też związek skupiający Bukowińczyków.

+ I pismo – ”Der Südostdeutsche”, którego Pan jest redaktorem …
Tak, to ważny „łącznik” między Bukowińczykami, miejsce na dokumentowanie i na aktualne sprawy tego środowiska. Są też informacje o działaniach naukowo-badawczych naszego Instytutu, choć jest jednym z trzech, a pozostałe są na Ukrainie i w Rumunii. Nasz instytut w bieżącym roku (w październiku) obchodzi 25.-lecie, co przypada na czas kadencji pani prof. dr Maritty Krauss. Jej poprzednikiem (od początku istnienia instytutu) był prof. dr Johannes Hampel.

+ Jubileusz ten zbiega się z jubileuszem festiwalu „Bukowińskie Spotkania”. Od kiedy zaczęliście współpracę?
Od 1993 roku, gdy przyjechaliśmy na festiwal z urodzonymi na Bukowinie członkami Taneczno-Kostiumowej Grupy i był to zespół już doświadczony. Kiedyś mieliśmy też orkiestrę, ale i jej z czasem zabrakło…

+ Myślę, że spotkamy się tu - na festiwalu, w czerwcu.
Też mam taką nadzieję.

+ Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Andzej Niśkiewicz
Fotografie: Andzej Niśkiewicz