projekt koła miłośników
ziemi bukowińskiej w berdiańsku na ukrainie południowo - wschodniej
pod patronatem towarzystwa

Wesele na Bukowinie

" " 03.11.2011

Wydarzeniem najbogatszym w obrzędy rodzinne jest wesele. Samo wesele jest poprzedzone okresem zalotów i narzeczeństwa młodych.

Na słowo młody przychodzi z dwoma świadkami, a rodzice panny przygotowują poczęstunek. Najpierw przy czysto zaścielonym stole ustala się termin wesela, wyznacza się osoby będące głównymi weselnymi aktorami i omawia się wszystkie sprawy organizacyjne. Później na stół nakłada się przygotowane dania, przynosi się wódkę i częstuje się przybyłych gości.

Wesele odbywa się u pana młodego lub u panny młodej.

Pan młody w dzień wesela rano ubiera się, przyjmuje muzykę, przychodzą drużbowie i drużki. Nanaszkowie ‘świadkowie weselni’, przychodzą do młodego do domu. Robą poczęstunek.

" "

Dalszy opis obrzędu weselnego pochodzi z Dolnych Piotrowiec na Bukowinie, w Pance jest całkiem inaczej.

Po południu, kiedy zaczynają przychodzić goście, drużbowie zawiadamiają muzykantów, o zagraniu dla nich marsza. W tym momencie drużki przed gośćmi tośkają, a drużbowie juchkają. Drużki przyczepiają gościom kiski - znak gościa weselnego. Kiedy zbierze się spora ilość zaproszonych osób, wtedy zakłada się ‘zaprasza się’ do stołu. Wszyscy zajmują właściwe miejsca, a rodzice wypijając kieliszek wódki, ogłaszają: „Dziękujemy, że priszli wy na wiesiele do naszych dzieci, a taraz prosimy jeść, pić i bawić się aż do rana” . Wszyscy zebrani zaczynają gościć się na tej imprezie.

Wtedy drużki uciekają, chowają się u sąsiadów czy na strychu, a drużbowie powinni je znaleźć. Kiedy już je znajdą przyprowadzają za stół i zajmują miejsca przed parą młodą. Po chwili drużki przynoszą na talerzach drużbom poczęstunki: kukurydzę, buraki, głowę kury lub koguta, dania ozdabiają zieloną pokrzywą. Następnie drużbowie robią podobne poczęstunki dla swoich drużek. Oczywiście wszyscy goście widzą czym drużki i drużbowie częstują się nawzajem, ponieważ jedni i drudzy pokazują wszystkim ludziom swoje artystyczne pomysły i śpiewają:

Za górami, za lasami, 
Tam jest dobra pasza,
Nie banujcie ludzi dobri, 
Że za riodka kasza.
Kto te kasze, kto te kasze, 
Kto te kasze warił, 
Nieboszczyczek wołoszczyczek, 
Do niej koze doił. 
Niezarodził się nom groszek, 
Same łopateczki
Uż nie możem domiłować, 
Swojej gałaneczki.   
" "

Po napiciu się wódki i dobrej zabawie zaczyna się dulczi pochar. Drużbowie zajmują się zbiórką pieniędzy i prezentów dla pary młodej. Zbiórkę zaczynają od rodziców młodych, bliskiej rodziny, nanaszków. W tym czasie drużbowie nalewają i roznoszą piwo w pochareczku na taniurku ‘talerzu’. Kiedy srariszowie ogłaszają „Tu się nachodzi najwinkszy gospodar Pietrowców, kiero robi w lesie, ma bardzo mocki pinindzy czy dolary tam w kieszeni i prosimy go na słotkie piwo aby jak najwincyl by dał” , podchodzą do kolejnej osoby odbierają pieniądze, a drużbowie w zamian za to częstują dulczym pocharem.

Nad ranem czepiom młoduche. Pan młody siada na putnię ‘wiadro’ z wodą. Na tej putni poduszka, pan młody siedzi na poduszce i trzyma młoduchę na kolanach. Panie śpiewają odpowiednie tajdany, nanaszka schybuje ‘zdejmuje’ wianek z welonem i zawiązują pani młodej chustkę na znak, że jest już mężatką. Nanaszka zakłada wianek z welonem kilku dziewczynom, które chcą wyjść za mąż. W tym czasie drużbowie starają się ukraść młodej szłapki ‘buty’, za które młody musi zapłacić pieniędzmi lub wódką.

Dalej młoducha tańczy bramtaniec – taniec, w którym panna młoda musi zatańczyć z każdym weselnym gościem, w zamian za co dostaje pieniądze. Jest to niemiecki zwyczaj.

" "

Cały tydzień po weselu młoda mężatka mieszka u teściowej, żeby sprawdzić się jako młoda gospodyni, a teściowa naucza ją, do czego jej syn jest przyzwyczajony. Tydzień po weselu zaczynają się prasowyny ‘zrytualizowane przenosiny pani młodej do młodego’. W zasobie leksykalnym Górali bukowińskich w Dolnych Piotrowcach wyraz prasowyny używany jest jako określenie ostatniej fazy wesela, która odbywa się za tydzień po głównej uroczystości weselnej. Kiedy majuntek ‘wiano’ załadowano już na wóz, śpiewano:

Wy moja mamiczko, zdrowi zostawajcie,
Jak mi tam źle będzie, na mnie pozierajcie.
Mamka zaplatała, żałośnie płakała,
Dziecko moje, dziecko ciężkoch cie chowała. 

Kaje idem sama, to briżek to jama,
Kaje ze szuhajkiem cesta malowana.
Będziesz ty Hanuszko, będziesz ty płakała,
Jak cie będzie Janko, cisnoć do cukoła.

Bedziesz  ty Hanuszko, bedziesz ty żałować,
Jak cie bedzie Janko, po plecach buchtować. 
Taras ty Hanuszko, taras płaczesz,
Niechciałaś ty swojej mamki posłuchać.

Priedałaś swój wiuneczek z kwiatkami
Kupiłaś sebie Janka z funsami. 
Priedała ty wołki i krowy
Kupiłaś se taradajke na głowe. 

Helena Krasowska