projekt koła miłośników
ziemi bukowińskiej w berdiańsku na ukrainie południowo - wschodniej
pod patronatem towarzystwa

Wielkanoc w Dolnych Piotrowcach na Bukowinie Karpackiej

" " 20.04.2011
Z okazji Świąt Wielkanocnych,
najserdeczniejsze życzenia:
dużo zdrowia, radości, smacznego jajka,  optymizmu
oraz samych sukcesów w spełniających się marzeniach
składa Redakcja Witryny Internetowej
Bukowina Wieloetniczna

Od dawien dawna najradośniejszymi obrzędami dorocznymi były obrzędy związane z Wielkanocą. Już sama atmosfera tych świąt jest radosna i świąteczna. Po długiej zimowej szarości nadeszła wiosna i przyniosła ze sobą słońce, zieleń, nowe życie i zapowiedź lepszych czasów. W Wielkim Poście nie jedzono mięsa, często też najstarsi ludzie odmawiali sobie nabiału. Już od samego początku Wielkiego Postu ludzie zaczynają przygotowania do Świąt Wielkanocnych. Jedne związane z przygotowaniem mieszkania do uroczystego wielkanocnego śniadania, a drugie – najważniejsze – oczekiwanie na Zmartwychwstanie.

Wielkanoc poprzedza Niedziela Palmowa zwana na Bukowinie Wierzbną Niedzielą. W Piotrowcach Dolnych w tę niedziele chodzi się do kościoła święcić kocianki ‘wierzbowe palmy’. Przynosi się je do domu i " "zakłada się gdzieś wysoko. Dawniej zakładano za swołok ‘tragarz’, Święcone kocianki chronią dom od złego, od złych duchów i piorunów, od złych oczu i nieszczęścia. Niektórzy stawiali gałązkę kocianki zmarłemu do trumny, inni palili je w piecu kiedy była burza i piorun trzaskał, lub rzucali je do ziemi, żeby Bóg chronił ogród od nieszczęścia i dawał dobry urodzaj. Kiedy kocianki są już suche lub w następnym roku są nowe, wtedy się je pali, nie wolno wyrzucać.

Raniutko w Wielki Piątek, jeszcze przed wschodem słońca idą dziewczyny i kobiety do płynącej rzeki lub potuczka, myją wodą twarz, ręce, nogi, przy tym mówią: „żebym cały rok była zdrowa i czysta jak ta woda, i jeszcze piękniejsza tak jak woda odświeża i orzeźwia”.

Wielki Tydzień poświęcony jest na pisanie ‘malowanie’ pisanek. Wiele geometrycznych wzorów polscy górale " "zapożyczyli z tradycji rumuńskiej i ukraińskiej. W piątek kobiety i dziewczyny zbierają się w wyznaczonych miejscach na malowanie pisanek. Jajka do malowania wybiera się białe. Piszą pisanki klinczką ‘specjalnym narzędziem wykonanym z drzewa w kształcie ołówka na końcu zaś przymocowany jest metalowy pisak’. Klinczkę macza się w gorącym pszczelim wosku i na ugotowanym jajku rysuje się odpowiedni wzór. Są to motywy roślinne, geometryczne lub religijne np. krzyż. Jajko ze wzorem wkłada się do odpowiedniej farby. Po wyjęciu z farby i wyschnięciu, kwiaty lub wzory zalewa się woskiem.

Czynności związane z wykonaniem pisanki są następujące:
  • rysuje się na jajku wzór woskiem;
  • barwi się w farbie np. czerwonej;
  • zalewa się kwiaty lub wzory woskiem;
  • wrzuca się do innej farby;
  • wyciera się wosk specjalnie przygotowaną szmatką.

W Wielki Piątek rychtuje się chrun ‘przygotowuje się chrzan’. Mężczyźni wykopują go w ogrodzie i czyszczą, a kobiety trą na tarluszku ‘tarce’, gotują czerwone buraki, starte mieszają z chrzanem, dodają sól, ocet, cukier. Mężczyźni właśnie w piątek szukają wierzbowych prątków do plecenia śmiergusta. Śmiergust jest plecionym z sześciu lub ośmiu prątków wierzbowych „warkoczem”, na końcu związanym różową lub czerwoną wstążką. Trzyma się go w domu na pamiątkę, do czasu aż uschnie, później można go spalić, nie można go rzucać pod nogi. W piątek nie wykonuje się ciężkiej pracy koło domu, czas poświęca się na modlitwy.

Czwartek lub sobota przeznaczone są na pieczenie pasek, babek, medowniczków, plackanków ze sera. W Wielką Sobotę jest zwyczaj święcenia paski, szynek i pięknie malowanych pisanek, spożywanych później na wielkanocne śniadanie. " "Niedziela Wielkanocna zaczyna się od spożywania święconego śniadania i dzielenia się jajkiem. Trzeba wybrać i zapamiętać osobę, z którą zjada się jajko. Jeżeli kiedykolwiek zbłądzisz w bukowińskim bukowym lesie, trzeba przypomnieć sobie tę osobę z którą na Wielkanoc podzieliłeś się jajkiem. Od razu odnajdujesz drogę do domu ‘ucieka błąd od człowieka’. Wielką Niedzielę spędzano w rodzinnym gronie. Nie można w ten dzień spać, jeśli ktoś się zdrzemnął wróży to ulewy przy zbiorze siana.

Typowo polskim zwyczajem w Dolnych Piotrowcach jest chodzenie po śmierguście. W poniedziałek rano parobki, starsi chłopcy, zbierają się wcześniej, biorą śmiergusty, koszyk i chodzą po pisankach. Śmiergustując ‘uderzając dziewczęta, głównie po nogach i oblewając wodą, chłopcy wołają: „śmiergust - pisanka, śmiergust – pisanka”, za co w zamian dostają pisankę i zapraszają dziewczyny po południu na zabawę. Ilość wylanej wody była miernikiem powodzenia u chłopaków, jak również zabezpieczała na przyszłość przed różnymi chorobami.

" "

Bywa, że chłopaki mają również perfumy do oblewania dziewczyn, wtedy leje się z tyłu na szyję, aby przez cały rok była zdrowa, nie chorowała i była zawsze świeża. Jeżeli pogoda dopisywała, wtedy oblewali się wodą ze studni. Dostawało się wszystkim kobietom w tym dniu. Niejedno wiadro wody zostało wylane, ale nikt nigdy nie chorował z tego powodu. Jeżeli towarzystwo spotkało się blisko rzeki, żarty przeciągały się również tam. Ale na takie żarty pozwalał sobie tylko chłopak z dziewczyną, z którą miał zamiar ożenić się.

Wieczorem w wyznaczonym miejscu, w stodole, czysto pozamiatanej i przygotowanej, ustawia się ławki nakryte ‘zaścielone’ kocami ‘chodnikami’ tkanymi ze szloćków ‘skrawki materiału zazwyczaj starego’, podłogę moczono wodą, żeby nie było kurzu. Młodzież zbierała się parami, każdej parze grano marsza. Chłopak, który szedł po dziewczynę do jej " "domu, na znak szacunku dostawał mirtę z kwiatkiem, którą dziewczyna przyczepiała mu na kabot ‘marynarkę’ z lewej strony. Dziewczyna na zabawę przynosiła pisanki i pieniądze. Na Wielkanoc, jedyny raz w roku, dziewczyny opłacały orkiestrę, a chłopcy przynosili wódkę. Była to zabawa nie tylko dla młodzieży, przychodzili również rodzice bawić się i przyjrzeć się swojemu przyszłemu zięciowi lub synowej. Kiedy orkiestra zaczynała grać, chłopaki szybko ruszali zapraszać dziewczyny, żeby nie spóźnić się, później mogło zabraknąć panny lub nie dostawał tej, z którą chciał zatańczyć. W przerwie zabawy wszyscy śpiewali. Później zbierano pieniądze do śmiergusta – parobki częstowali dziewczyny wódką, winem, mustem ‘napojem z kwaśnych jabłek, który robi się jesienią. Kwaśne jabłka myje się, wkłada się do drewnianej beczki i zalewa się wodą’ i pieczonymi ciastkami, a dziewczyny dawały pisanki i płaciły za muzykę. Zabawa trwała aż do białego rana. We wtorek dziewczyny zbierały się w grupki i chodziły oblewać chłopaków. Wieczorem znów odbywała się zabawa.

Na Wielkanoc w czasach Związku Radzieckiego, ludzie modlili się sami w kościele, w wielkim tygodniu jedna lub dwie osoby jechały do Czerniowiec święcić jajka. Paseczkę lub jajko, bardzo mało pokarmów, zbierali od każdego Polaka i z rubzakiem ‘plecakiem’ jeździli do kościoła, żeby każdy w domu miał święconkę. Obecnie tradycje związane z Wielkanocą są odnawiane i kontynuowane.