projekt koła miłośników
ziemi bukowińskiej w berdiańsku na ukrainie południowo - wschodniej
pod patronatem towarzystwa

Koło Bukowinczyków

Obecnie na tle globalizacji i procesów integracyjnych coraz większe znaczenie ma przywiązanie do konkretnych terytoriów, a nawet ich obrazów, nacechowanych uczuciowością i wrażeniami, będących swoistym nośnikiem pewnych wartości i sensów, mamy na myśli tak zwane małe (prywatne) ojczyzny. Te większe, ojczyzny ideologiczne, w społeczeństwie postkolonialnym wręcz totalitarnym często stają się pojęciem abstrakcyjnym.

Doświadczenia historyczne mocno tkwią w świadomości wielu pokoleń i w ten czy inny sposób przekazywane są młodej generacji. Fakt utraty swojej ojczyzny, w szerszym znaczeniu tego pojęcia, wywołuje potrzebę identyfikacji z pewną wspólnotą, chociażby lokalną czy regionalną. Tendencja ta szczególnie uwidacznia się dziś na Ukrainie zadnieprzańskiej po rozpadzie Związku Radzieckiego. Większość mieszkańców tej części Ukrainy jest produktem tak zwanego tygla kulturowego, to znaczy terytorium o charakterystycznych intensywnych procesach adaptacji i integracji kulturowej, tak rzec amalgamacji, w większym stopniu asymilacji i akulturacji narodów, gdzie penetracja kulturowa i interferencja językowa, ze względu na otwartość nieukształtowanego systemu kulturowego, przyspieszają procesy tworzenia własnej specyficznej subkultury regionu. Zaznaczmy, że w warunkach gotującego się tygla kulturowego powstaje jakościowo nowy stop – sami swoi.

W krótkim czasie wytworzył się tu pewien typ społeczności i jej kultury. Przyspieszone procesy wzajemnego przenikania, nakładania się lub różnych form zderzenia kulturowego, tym bardziej w nieco sztucznych warunkach geopolitycznych, miały wpływ na kształtowanie określonego typu człowieka z właściwą mu świadomością.

Niewątpliwie subkultury tyglowe są wynikiem zderzenia kultur, to znaczy procesów sporadycznych, pozbawionych kontaktów organicznych, ciągłości i ewolucji wewnętrznej. Swoista sztuczność aglomeracyjnych subkultur, w warunkach radzieckich, polegała na zamianie tradycyjnych wartości: Kościół – partia, wielokulturowość, kultura narodowa – kultura radziecka, zdominowana przez Rosjan, tolerancja narodowościowa – internacjonalizm etc.

Wieloetniczne miasto Czerniowce, o właściwej mu trwałości tradycji współdziałania kultur, w roku 1944, po odnalezieniu się w nowych realiach, zaczęło funkcjonować według nowych obowiązujących wtedy zasad. Może dlatego wielojęzyczne miasto obecnie posługuje się rosyjskim i ukraińskim. Trudno się dziwić, wymownym jest fakt, iż odsetek Żydów w roku 1900 wynosił 32,5 %, a obecnie zaledwie 0,2 %. Prawie nie zostało Niemców, których było ponad 20 %. Naszym zdaniem spora część przedstawicieli mniejszości została zasymilowana i świadomie pozbyła się wszystkich oznak wyróżniających.

W nowych warunkach geopolitycznych, gdy dopiero formuje się idea narodowa czy państwowa, a luka ideologiczna nie została jeszcze wypełniona, liczna grupa obywateli Ukrainy, nie tylko przedstawicieli mniejszości narodowych, również przewyższający liczebnie Ukraińcy i Rosjanie, stojąc przed dylematem „bycia kimś”, i przez co uwidacznia się potrzeba odnalezienia się w strukturach społecznych. Większość realizuje tę potrzebę w różnych sferach życia społecznego, utożsamiając się z większością, czy to „naród tytułowy” (autochtoni), czy to wspólnota lokalna. Niektórzy realizują się poprzez uświadomienie własnego pochodzenia i odrębności, i podejmują się działań na rzecz odrodzenia (tworzenia) kultury wspólnoty, z którą identyfikują siebie.

Naszym zdaniem, właśnie wspomniana luka ideologiczna i chęć samookreślenia się przyczyniły się do powstania w roku 2005 Koła Bukowińczyków w Berdiańsku.

Jest to młode, jak na warunki europejskie miasto, którego początki datują się na trzecią dekadę XIX wieku (powstał w 1824 lub 1827 roku jako uzdrowisko). Leży w bardzo sprzyjających warunkach naturalnych, na styku dwóch wielkich stref klimatycznych – azjatyckiej i atlantyckiej. Pogodę łagodzi zbiornik wodny Morza Azowskiego (38 tysięcy km²), co powoduje, że średnia roczna temperatura wynosi 10,3ºC. Bardzo dużo jest w roku dni słonecznych, statystycznie od 205 do 240. Wyżej wymienione czynniki doprowadziły do tego, że od samego początku, Berdiańsk rozwijał się jako ośrodek portowy, a z czasem wypoczynkowy (kurort) .

Miasto nigdy nie stało się wielkim ośrodkiem przemysłowym, nawet w okresie sowieckiej industrializacji pozostało miejscem nastawionym na wypoczynek. Nie jest to dziwne, zważywszy jego położenie geograficzne, klimat i inne atrakcje. Przy tym pozostał miastem na tyle dużym, aby sprawnie zaspokajać potrzeby ludności, jednocześnie nie przytłaczając swoimi rozmiarami. Dziś żyje w nim ponad 100 tysięcy mieszkańców. Oprócz rafinerii i portu nie ma tu żadnych większych zakładów przemysłowych. Mieszkańcy żyją z działalności nastawionej na kuracjuszy i letników, wystarczy powiedzieć, że znajduje się tu duża liczba sanatoriów i domów wczasowych, nie licząc stale wzrastającej liczby prywatnych pensjonatów.

Świeża metryka ośrodka powoduje, że właściwie tylko trzy grupy ludności zamieszkujące dziś miasto, można uznać za autochtoniczne, czyli przebywające na tym terenie w okresie wcześniejszym. Są nimi Niemcy, Bułgarzy i Grecy. Inne grupy narodowściowe, napływali do niego z powodów zawodowych, a więc w pewnym sensie z przypadku, w sposób niezamierzony. Należy podkreślić, iż żadna mniejszość, która zamieszkała w Berdiańsku nie miała charakteru emigracji politycznej, czy ekonomicznej.

Dziś w Berdiańsku żyją przedstawiciele wielu różnych narodów. Są potomkowie Bułgarów, Greków, Niemców, Rosjan, Ukraińców, Żydów, Polaków, Mołdawian. Wszyscy gruntownie ze sobą przemieszani i silnie uwarunkowani, przez trwającą ponad pół wieku, politykę narodowościową w wydaniu sowieckim. Jej efektem była rusyfikacja ogromnych obszarów wschodniej Ukrainy, zerwanie istniejących na tych terenach więzi międzyludzkich, a często również utrata świadomości swoich korzeni. W wielu przypadkach pochodzenia wręcz trzeba było ukrywać (tak było w przypadku Polaków czy Niemców), jeśli chciało się normalnie funkcjonować w ZSRR. Procesy asymilacyjne ułatwiały liczne związki mieszane, a specyficzna, spokojna, kuracyjno-wakacyjna atmosfera miasta, dodatkowo je przyśpieszała. Powstanie niepodległej Ukrainy zmieniło tę sytuację o tyle, że pojawiła się szansa na prowadzenie działalności przez przedstawicieli poszczególnych grup narodowych, zamieszkujących w mieście i jego okolicach. Szczególnie widać to na przykładzie Niemców i Polaków, którym udało się stworzyć nawet własne centra kultury.

Osobliwością obwodu zaporoskiego, w tym Berdiańska, jest wieloetniczność. Według wyników ostatniego powszechnego spisu ludności (2001 r.) ten region zamieszkują przedstawiciele ponad 130 narodowości.

Pomimo tak zwanego 'Renesansu', masowego powstania organizacji narodowościowych, procesy asymilacji i akulturacji nadal są bardzo aktywne, dowodem czego jest zmniejszająca się liczba Rosjan. Z powodów gospodarczych, w wyniku migracji w Ramach Wspólnoty Niepodległych Państw, zwiększyła się tylko wspólnota Gruzinów, Ormian i Azerbejdżanów. Nowa fala emigrantów, niczym żywiący zastrzyk, przyczyniła się do znacznej aktywizacji społecznej środowisk zakaukaskich, o czym świadczyć może chociażby odsetek osób posługujących się językiem ojczystym.

Na tle poszczególnych narodowości nie źle wypadają Mołdawianie regionu, 27,9% z których zachowali swój język primarny. Tu warto wspomnieć, że właśnie przedstawiciele tej mniejszości, obok Polaków, Niemców i Żydów są aktywnymi działaczami Koła Bukowińczyków w Berdiańsku. Mołdawska diaspora na Ukrainie liczy 258.6 tys. osób, a jej historia sięga XVI-XVII stulecia, kiedy całe rodziny przesiedlały się na ziemie ukraińskie, ratując się od tureckich wojowników.

Obecnie ponad 70% Mołdawian zamieszkuje tereny obwodu Odesskiego i Czerniowieckiego. Znacznie mniej w Donieckim, Kirowogradzkim, Dniepropietrowskim, Ługańskim i na Krymie. Ponad 6% w obwodach Zaporoskim, Charkowskim, Chersońskim, Winnickim i w Kijowie. Zdecydowana większość Mołdawian zamieszkuje tereny wiejskie, tylko w regionach uprzemysłowionych, donieckim, dniepropietrowskim, zaporoskim i na Krymie przeważnie w miast.

W roku 1998 w Odessie 52 przedstawicieli mniejszości mołdawskiej na Ukrainie powołało do życia ogólnokrajowy związek, którego celem jest prezentacja interesów tej grupy wobec władz, sprzyjanie rozwoju mniejszości i odrodzeniu kultury narodowej.

Natomiast wśród Mołdawian Ukrainy, jak i w Mołdawii, przede wszystkim w kołach inteligencji rozpoczęła się dyskusja, dotycząca stopnia pokrewieństwa z Rumunami. Sprzyjały temu czynniki historyczne, szczególnie fakt odrębnego, od ponad 200 lat, rozwoju ziem mołdawskich oraz potężne wpływy rosyjskie i ukraińskie. Dlatego część mołdawskiej inteligencji uważa się za Rumunów, a część zachowuje wierność ideałom niezależnego państwa mołdawskiego. To świadczy jednak o dominancie czynników historyczno-politycznych i wcale nie wyjaśnia niuansów etnicznych czy kulturowych. Na tle wspomnianej dyskusji wyglądają na zagubionych również Mołdowianie w Berdiańsku, jeszcze nie posiadający własnego zrzeszenia.

Wśród działaczy Koła Bukowińczyków wyróżniają się również Polacy, inicjatorzy założenia organizacji. Ludność pochodzenia polskiego (podobnie jak przedstawiciele wszystkich innych zamieszkujących tu dziś narodowości) osiedlała się w mieście od momentu jego założenia. Trafiali tu potomkowie Polaków zamieszkujących Rosję, a potem Związek Radziecki, na podstawie, chociażby nakazu pracy. Taka sytuacja spowodowała, że dzisiaj żyją tu osoby pochodzenia polskiego wywodzące się z Syberii, Kazachstanu, Litwy, Białorusi czy Ukrainy. Z punktu widzenia ogólnych warunków funkcjonowania ówczesnych państw należy uznać, że były to migracje naturalne, wynikające z zamieszkiwania w określonym organizmie polityczny. Polacy nigdy nie byli na tych terenach większą liczebnie grupą. Zgodnie z ostatnim spisem przeprowadzonym w czasach radzieckich (1989) na terenie całego obwodu zaporoskiego żyło poniżej 0,1% Polaków, co dawało około 900 osób. Pierwszy spis powszechny przeprowadzony już w niepodległym państwie wykazał zaś 1774 osoby przyznające się do polskości.

W przeciwieństwie do Mołdawian miejscowi Polacy prawie od piętnastu lat działają w ramach oficjalnego i prężnego stowarzyszenia. Organizacja ta pragnęła z jednej strony pokazać Ukraińcom odrębność polskiej grupy etnicznej i wynikające stąd jej potrzeby, a z drugiej kształtować świadomość osób pochodzenia polskiego. Zadania te były o tyle trudne, iż należało wystrzegać się działań wywołujących rozdźwięki pomiędzy Polakami a Ukraińcami. Towarzystwo starało się prezentować własny dorobek narodowy w formie, która trafiałaby do całej społeczności miasta i regionu.

W efekcie założyciele bardzo szeroko nakreślili kierunki pracy. Jest w niej miejsce na działalność kulturalną, spotkania towarzyskie, wycieczki, udziały w festiwalach, czynne włączanie się w najważniejsze wydarzenia związane z „małą ojczyzną”. Jest szansa realizowania swoich aspiracji naukowych, udzielania pomocy i wsparcia dla potrzebujących, realizowania się poprzez pracę na rzecz porozumienia między narodami. Dlatego spotkania członków Koła Bukowińczyków często odbywają się w Domu Polskim w Berdiańsku.

Największą grupę narodowościową wśród członków Koła w Berdiańsku stanowią Ukraińcy i Rosjanie, wywodzący się z Bukowiny, lub związani z nią emocjonalnie i kulturowo. Są to osoby, które znalazły się nad morzem Azowskim w sposób przypadkowy, to znaczy nie związany z procesem politycznym czy historycznym.

Po wielu latach zacofania i strachu bukowińskość na Ukrainie z trudem się odradza, zwłaszcza w kręgach inteligenckich. Bukowińczycy i ich potomkowie, niezależnie od przynależności do narodowościowej, którzy w wyniku migracji w granicach państwa radzieckiego opuścili te ziemie, obecnie zrzeszają się w kołach i stowarzyszeniach Bukowińskich na terenie całej Ukrainy. Faktycznie jest to proces powrotu do korzeni i poszukiwania własnej tożsamości.

Analizując działalność Koła Bukowińczyków w Berdiańsku łatwo zauważyć, że większość realizowanych zadań miała charakter cykliczny, co w oczywisty sposób ułatwia funkcjonowanie tego zrzeszenia. Pozwala to jego działaczom na podjęcie odpowiednich przygotowań i zapewnienie sobie czasu na ich realizację. Nawet pobieżna analiza dokonań członków Koła pozwala stwierdzić, że organizacja próbuje prowadzić wieloaspektową i stale rozbudowywaną działalność. Jest ona na bieżąco modernizowana pod kątem istniejącej sytuacji.

Mamy nadzieją, że z biegiem czasu dojdzie do wypracowania określonych schematów i form pracy organizacyjnej. Wtedy nabrałyby one stabilności i, co bardzo ważne, stałyby się cykliczne. Już w tym miejscu wypada podkreślić rolę takich imprez i stałych działań organizacyjnych jak: organizowanie spotkań w gronie towarzyskim i prezentacje kultur przedstawicieli grup narodowościowych, reprezentowanych w Kole, oraz uczestniczenie w licznych konferencjach i badaniach naukowych, poświęconych Bukowinie.

Powstanie i działalność Koła Bukowińczyków w Berdiańsku ma duże znaczenie dla jego członków i ludności miejscowej. Bukowińska wspólnota jest swoistym katalizatorem, który pomaga w odnalezieniu tożsamości i brakujących wartości. Pamiętajmy, że Bukowina była i jest mozaiką wieloetniczności, dlatego do Koła należą ludzie różnych narodowości. Inni natomiast, w kim poprzez działalność w tym związku udało się przebudzić świadomość bukowińską wracają do korzeni głębszych, uświadamiają sobie tożsamość narodową, czy to niemiecką czy żydowską.

Członków organizacji bukowińskich poza tym krajem łączy świadomość, czy “wyczuwanie”, własnej inności, wynikającej z faktu doświadczenia wpływów kultury i tradycji tego regionu, oraz odrębności pochodzenia i pragnienie jej wyeksponowania.

Niestety ten krótki szkic, poświęcony zagadnieniom bukowińskości, jest tylko kolejną próbą wyeksponowania tego problemu. Wciąż jeszcze nie są zbadane mechanizmy funkcjonowania tego geopolitycznego organizmu w centrum Europy. Wynikają co raz to nowe pytania. Czy Bukowińczycy są świadomi własnej wyjątokości? Czy ta wspomniana tolerancja i współdziałanie kultur zawsze były rzeczywistością i wartością naddaną? Czy jest to tylko terytorium bez głośnych konfliktów etnicznych? Czy obecnie Bukowina faktycznie jest aż taka specyficzna? Czy to (jest) tylko mit, sięgający swoimi korzeniami w głąb wieków, czasów Habsburgów? W każdym bądź razie badany przez nas archetyp wielokulturowości powinien być kultywowany, jako przykład „terytorium idealnego”, łagodzącego wszystkie stereotypy narodowościowe?, nawiązujący do „Europy w miniaturze”.

Reasumując, zaznaczmy, że prawidłowo ujęta wieloetniczność i synkretyzm fenomenu, określanego jako kultura bukowińska, jest rękojmią utrwalenia tożsamości narodowej poszczególnych grup oraz skuteczności funkcjonowania Koła Bukowińczyków w Berdiańsku.

Doc. dr Lech Aleksy Suchomłynow